:: agrest.ownlog.com

[1]


Link 24.10.2009 :: 16:31 Komentuj (1)


Trzeci rok medycyny to taka ziemia obiecana dla studentów pierwszego i drugiego roku. Nauki póki co nie jest za wiele, choć może to tylko takie wrażenie po wymagającym drugim roku. Po wielu miesiącach, często bezsensownego, wkuwania zaczynam się uczyć nie o tym jak człowiek działa, ale jak się psuje. Kiedyś jeśli bozia da, nauczę się jak człowieka podreperować (i jak nie zepsuć bardziej...).

Rok akademicki zaczął się dla mnie wizytą na blokach operacyjnych, obserwacją pomostowania tętnic i kilku amputacji. Potem tydzień interny, gdzie użyłem po raz pierwszy nowego stetoskopu. Opukiwanie, osluchiwanie i inne tego typu manewry wydają się z początku czarną magią. Z każdym dniem przekonuję się jak daleka droga jeszcze przede mną...

Poza tym, moje dokanałowe słuchawki wytłumiają dźwięki otoczenia tak dobrze, że dzisiaj poodkurzałem ćwierć pokoju wyłączonym odkurzaczem. Howgh!

[2] wszyscy kochamy czarny humor


Link 27.10.2009 :: 20:55 Komentuj (0)


Poranek, sala seminaryjna katedry patomorfologii.

[Pani Dr]
- dokonujemy również sekcji z zwłok z oddziału pediatrycznego...
[jakiś student z sali]
- pani doktor kiedy będzie jakaś sekcja zwłok?
[Dr]
- no to raczej ciężko przewidzieć, bo pacjenci umierają dosyć nieprzewidywalnie...
[inny student]
- a kiedy się najczęściej takie zgony zdarzają?
[Dr]
- no... to zależy kto ma dyżur.


śmiech na sali. kurtyna.

[3] rzecz o udanym zakupie


Link 02.11.2009 :: 23:28 Komentuj (2)


Kupiłem gitarę taniej niż planowałem, a zaoszczędzone dzięki temu pieniądze przeznaczyłem na coś firmy Line6, co interfejsem audio się zwie. Cieszę się z tego jak małe dziecko. Taka skrzyneczka a tyle możliwości! Wszelkie efekty pokroju dilej, distorszyn i kilkanaście modeli piecyków w zasięgu kliknięcia myszką. Poza tym możliwość nagrywania przyzwoitych jakościowo kawałków ścieżka po ścieżce...

... z tym, że nauka obsługi tego tałatajstwa pewnie zajmie mi parę ładnych tygodni... albo miesięcy.

I znowu medycyna ma potężnego konkurenta.

[4] carmageddon odwołany, czyli wpis z gwiazdką.


Link 08.11.2009 :: 16:50 Komentuj (0)


Okazuje się, że nie jestem skazany na niepowodzenie, jeśli chodzi o kierowanie samochodami osobowymi*


* Chociaż droga do komfortowej jazdy jeszcze daleka - i tutaj nachodzi mnie refleksja.
Czasem bycie początkującym kierowcą ma bardzo pozytywny aspekt - częściej niż zwykle człowiek dziękuje niebiosom za każdą chwilę życia.

[5] wpis będący dążeniem do pewnego wniosku, kończący się jednak fiaskiem


Link 15.11.2009 :: 21:17 Komentuj (1)


Choroba mnie zmogła - czy grypa? Nie wiem, nikt do mojej diagnozy i zdrowienia ręki nie przykładał. Podejrzewam, że nawet jeśli była to grypa, to nie świńska, bo za bardzo dokuczliwa była. Założyłem sobie optymistycznie, że skoro będę przykuty nieco do łóżka, to przeczytam coś medycznego, tak trochę ponad program. Oczywiście skończyło się to fiaskiem. Zmieniłem więc dziedzinę i postanowiłem nagrać jakiś gitarowy utwór. Tutaj sukces okazał się być jedynie pozorny, bo chociaż utwór nagrany, uznałem go za totalne fiasko.

Mam parę ciekawych rzeczy zaplanowanych do zrobienia. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że dotychczas plany okazywały się niewiele warte. Może dlatego, że składały się głównie z jaskrawo wyrysowanego celu, a sposób dotarcia doń został potraktowany po macoszemu. Można się pokusić o pewne porównanie do powrotów do domu po pijaku - cel jest rzeczą ważną, ale by do niego dotrzeć warto się raczej skupić na poruszaniu się z efektywną i możliwie godną trajektorią. Jasne, że najlepiej byłoby wytrzeźwieć, no ale nie da się tak na zawołanie.

Można też nie pić. A najlepiej to się napić po dotarciu do celu.

[6]


Link 24.11.2009 :: 22:50 Komentuj (2)


Przeprowadzka już niedługo. Remonty (chociaż w tym wypadku może bardziej niż "remont" pasowałoby wyrażenie - "przystosowanie pod siebie") bywają frajdogenne. Niektórzy nawet nie zdają sobie sprawy z radości jakiej można doświadczyć z użytkowania przy świetle przenośnej lampki i księżyca małej piły tarczowej z celownikiem laserowym. Głupia wiertarko-wkrętarka daje sporo frajdy, ale moim faworytem wciąż pozostaje stary dobry łom, kojarzący się z czasami pierwszej odsłony gry half-life. Za to gruntowanie powierzchni i malowanie śmierdzącymi farbą frajdy nie daje. Po nozdrzach za to daje. I po deklu.

Myślę, że mogę uznać, bez ustalania konkretnej daty, iż po raz wtóry zapuściłem długie włosy. Za kryterium długowłosia uznaję możliwość komfortowego spięcia ich w kucyk jedną gumką do włosów.

W kwestii edukacji, czuję się nieco dziwnie. Wiem, że jeśli nie zacznę pochłaniać materiału ciężej niż pochłaniam, to niedługo obudzę się... z głową w Toi Toi'u, a jednak wypieram tą myśl, oddając się raczej sprawom innym.

[7] masz Ci nos... i uwagi na temat tzw. myślenia na pierwszy rzut oka


Link 25.11.2009 :: 22:23 Komentuj (4)


Po wizycie u laryngologa okazało się, że moja krzywa przegroda nosowa jest konsekwencją urazowego złamania. Parę lat tamu uderzyłem się dosyć mocno, po czym wylałem przed siebie mnóstwo krwi, ale w życiu nie podejrzewałem, że złamałem wtedy nos. Bolał tylko parę dni. Taka to niespodzianka.

No i teraz niestety przegrodę trzeba będzie prostować, bo echa urazu znacznie obniżają mój komfort życia. I nie chodzi tu wcale o kwestie estetyczne (bo trzeba się przyjrzeć żeby zauważyć). Medycyna to piękna nauka, bo kto by pomyślał tak na pierwszy rzut oka, że krzywa przegroda nosowa może w wieku lat np. 40 zaowocować problemami z krążeniem. Tu nie trzeba oglądać dr House'a.

[8] procrastination


Link 27.11.2009 :: 19:11 Komentuj (2)


Parzę piątą herbatę. Rozmyślam o pierdołach. Piszę (g)n(i)otkę. Robię wszystko, byle tylko nie skupiać się na patofizjologii układu oddechowego, której znajomość będzie ode mnie wymagana w poniedziałek.

Nie rozumiem tekstu pisanego.
Jestem bardzo, ale to bardzo tym zmęczony i poirytowany.

[9]


Link 11.12.2009 :: 01:02 Komentuj (2)


Uff... przeprowadziłem się. Do internetu podpiąłem się, co ciekawe, wyjątkowo późno. Być może to dobry znak. Mam fajną akustykę w pokoju - tak przynajmniej myślę, chociaż może wynikać to jedynie z tego, że dawno nie grałem na gitarze i dźwięki wypływające z instrumentu dają mi nieco większą satysfakcję niż zwykle.

Jestem nieco zmęczony... Tym i tamtym.







PS Tutaj miało nastąpić grubsze narzekanie, ale c*** z nim. Napisze jedynie, nieco tajemniczo, że tęsknie za dobrą kawą bez konsekwencji.



[10] w ramach codziennych nic nieznaczących i niewiele wartych przemyśleń


Link 15.12.2009 :: 19:25 Komentuj (2)


napisałem coś, ale to co napisałem spowodowało u mnie mdłości. Jak to dobrze, że chociaż wyczucie jakości mam nienajgorsze, i nie waham się wcisnąć "delete".

Wszędzie widzieć pozytywy jest pozytywnie. Chociaż jak zawsze - nie zawsze.







[11] kolejne bezpłodne rozważania, wynikające głównie z tego iż nie mam wprawy w podtrzymywaniu pożytecznej próżni w głowie.


Link 18.12.2009 :: 22:08 Komentuj (1)


Nigdy nie miałem psa. Pewnie to jest przyczyną faktu, iż nie umiem zbytnio obchodzić się z psami. Nie chodzi nawet o to, że się ich boję czy też, że włażą mi na głowę - chodzi między innymi o uczucie "obcości" psiego dotyku i pewną niepewność w kontakcie z nimi. Zawsze wolałem koty - i umiem się z nimi obchodzić.

Po pediatrii mogę spokojnie stwierdzić, że z małymi dziećmi mam jak z psami. Obserwując jednak współstudiujących, także tych, którzy rodzeństwa nie mają, i widząc jak niektórym z nich przychodzi łatwo i naturalnie kontakt z takim 1,5-rocznym szkrabem, zastanawiam się na ile moja 'nieumiejętność' jest efektem braku kontaktu z tymi istotami, a na ile efektem czego innego.

Zastanawiam się też nieco przy okazji nad tym, że od jakiegoś czasu dotyk ludzki staje się dla mnie coraz bardziej obcy. Dryfuję w szalupie coraz dalej od naturalnego kiedyś stanu... ale to już za głębokie wody (i zbytnie wynurzenia) jak na blogowy brodzik.

[12] Z Cyklu "Rozmowy z Ojcem": Snobizm Kawowy


Link 20.12.2009 :: 13:34 Komentuj (2)


- Tato, wiesz że ludzie piją kawę z miodem?
Ojciec spojrzał sponad świeżo wypełnionej filiżanki pociągając łyczek małej czarnej, po czym rzekł:
- A czego ludzie nie piją... Borygo piją...

kurtyna.

[13] nie ma wody na pustyni


Link 27.12.2009 :: 11:42 Komentuj (2)


Mówią, że po alkoholu kobiety wydają się piękniejsze. Myślę, że to nie tak - po prostu po alkoholu mniej mężczyźnie zależy.

Za to na kacu ludzie wszelkiej maści wydają mi się piękni.
Może dlatego, że wiem, że w ok. 2/3 składają się z wody.

[14] tak naprawdę zawsze lubiłem patrzeć jak rzeczy się rozlatują.


Link 31.12.2009 :: 11:38 Komentuj (1)


Kalendarz rzecz umowna, ale wygodna. Chociaż i wygodne rzeczy zaskakują, np. mebel czasem zaskoczy sprężyną wbijającą się w dupsko, albo czymś innym. Tym razem mam kilka bardzo mocnych postanowień noworocznych, a niektóre są bardzo ambitne.

Jednym z postanowień jest nabycie umiejętności obserwacji z uśmiechem i zrozumieniem, jak te wszystkie postanowienia nie są spełniane. Mam nadzieję jednak, że tego właśnie postanowienia nie będę musiał pilnować zbytnio, a nadzieja wiadomo... umiera ostatnia.

(wolę tą wersję powiedzeń o nadziei, bo ta druga, z tych popularnych, stawia mnie w złym świetle)

Archiwum

2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
grudzień
listopad
październik

Kategorie

Deutschland(9)
Współlokatorzy(6)
Poligon(1)

Linki

lucciola
swojanka
donpepego
kiszczaksattack
Blog o zakręcie
Mloda lekarka
Kliniczny blog
Ostry Dyżur
Adept Sztuki
Szpitalne Życie
Abnegat
Dochtor Jot
pobaw sie w House'a
Gary Weber, Ph. D.
TED
prof. Pluskiewicz
monik!
W Madrycie
gwiazdowski
moja zupa



Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl