:: agrest.ownlog.com

[89]


Link 05.01.2011 :: 20:29 Komentuj (1)


Okazuję, że kilka miesięcy temu zyskałem nową sprawność - nie biorę udziału w rozmowach na tematy społeczno-polityczno-ekonomiczne. Mój mały teoretyk ustrojów ekonomiczno-politycznych który siedzi w mojej głowie najwyraźniej zamiast zatruwać atmosferę wol iść puścić bąka na balkon.

No ale jak mi jedna buraczana morda z drugą tłumaczy w telewizorku jak to dobrze się mną opiekują, to mój mały teoretyk ustrojów ekonomiczno-politycznych ma ochotę się zesrać na środku pokoju.

[90]


Link 07.01.2011 :: 16:53 Komentuj (2)


Uczenie się farmakologii jest jak przeżuwanie surowej marchewki. Po początkowym zachwycie nad soczystością i świeżością, robi się taka sucha i wypadałoby przełknąć, ale już się nie chce.

Ale koniec końców to jak z nauką gry na gitarze - na początku nic nie wiadomo i by człowiek w cholerę rzucił, potem coś się klaruje, a potem płynie muzyka.

[91] myśli samobójcze


Link 09.01.2011 :: 22:39 Komentuj (2)


Gdzieś w trakcie lektury coraz to dziwniejszych myślicieli wschodnich (i zachodnich wschodem "skażonych"), a kserówek z farmakoterapii w psychiatrii, zastanowiłem się nad sensem wyrażenia "myśli samobójcze". Nie powinny być bardziej "myśli gospodarzobójcze"? No bo widział ktoś kiedyś żeby myśl się sama zabiła? W końcu Ja i myśl, to dwie różne rzeczy. Chociaż to by zależało o które "ja" chodzi.

No nieważne, grunt że wczorajsze piwo w Sosnowcu było super i towarzystwo wyśnione.

[92]


Link 11.01.2011 :: 22:13 Komentuj (0)


Mam takie marzenie czasem, że siedzę na trawie, oczy mam zamknięte, słońce świeci na mnie i widzę światło prześwitujące przez powieki, czuję trawę pod dupą i ciepło na skórze. I to marzenie się czasem spełnia i wszystko jest naprawdę w porządku... na swoim miejscu.

[93]


Link 17.01.2011 :: 00:39 Komentuj (0)


"Waking Life" to film nietypowy pod każdym względem. Pierwszy raz obejrzałem go chyba 2 lata temu i zrozumiałem może 1/3. Dzisiaj dzieło całkowitego zrozumienia jest prawie ukończone, zdawałoby się... Nie wiem tylko czy to dobrze. Nie chodzi oczywiście o sam film, tylko o to co przedstawia, co daje.

Przez długi czas czułem się jakbym całe życie płynął w rwącym potoku, chwytając sie wystających kamieni, gałęzi przybrzeżnych drzew, po to jedynie aby się pokaleczyć. Teraz, chwilami po prostu płynę i daję się ponieść.

Ciężko mi czasem się tym z kimś podzielić. Gdy już przychodzi okazja mam wrażenie, że przesadzam. Po co każdego tak nurzać w tym potoku. Może oni nigdy tam nie wskoczyli. Jaką mam pewność, że dotyka nas to samo.

Ostatnio nawet dostałem życzenia z okazji dnia dziwaka.

[94]


Link 19.01.2011 :: 15:25 Komentuj (2)


Latarie zgasły, księżyc przysłoniły chmury. Było tak ciemno, że nie widziałem własnych stóp. Takie rzeczy to tylko za miastem.

[95] nothing's wrong, everything's on track


Link 19.01.2011 :: 18:13 Komentuj (1)


Zasłyszałem kiedyś i czasem mi się zdarza mówić, że przytłaczająca większość rzeczy których się obawiamy nigdy się nie przydarza. Kiedy pogrążam się w myślach o czarnej przyszłości, łapię się na tym, że to co najwyżej kolejny zakręt na tej kolejce górskiej, zaraz przejażdżka się skończy i wysiądziemy. Biorę głęboki wdech i znów jest okej.

Potem pojawia się ktoś kto skutecznie daje o tym zapomnieć. Zawsze się ktoś taki znajdzie i musi usilnie starać się spierdolić ludziom w koło całą przejażdżkę. Choroba to zaraźliwa, wystarczy chwila żeby dać się nabrać, że cały ten cyrk jest na poważnie.

Rozumiem ludzi którzy uciekają w odosobnienie, aczkolwiek prawdziwą sztuką byłoby być wiecznie okiem cyklonu. Nie zapominać, że to tylko film i choć jest wszystkim, to nie ma co płakać bo i tak się skończy.

Bill Hicks (RIP) opowiedział to nieco ładniej: http://www.youtube.com/watch?v=7criyE09uy0 (jakkolwiek po m/w minucie mógłby już skończyć)





[96]


Link 23.01.2011 :: 20:34 Komentuj (0)


Dzisiaj jestem z wszystkim pogodzony. Cudowny to stan.

W piątek byłem świadkiem jak znajoma w euforycznym stanie, świadoma swego niecodziennie podwyższonego nastroju, przez śmiech gromki przecedziła "cierpię". Urzekło mnie to do głębi. Zastanawiam się przy okazji, czy każdy tego doświadczył - humoru tak dobrego i rozhahanej energii tak dużo, że aż uwiera i niewygodnie.

[97]


Link 24.01.2011 :: 21:11 Komentuj (3)


- Mam zagadkę, kategoria: przysłowia - powiedział K. i nadepnął jednocześnie mój szpitalny kapeć i klapek koleżanki
- Upiec dwie pieczenie na jednym ogniu - wypełzło ze mnie
- Ty jesteś chory, wyjdź z mojej głowy! - obruszył się K.

Przyczyna mojego odgadywania zagadek K jest podwójna. Po pierwsze - zagadka była prosta. Po drugie - jak wyjaśniła nam koleżanka, studentka psychologii, mamy widać z K synchroniczne schematy poznawcze.

No bo żeby na hasło "spirala nienawiści" jednocześnie bez zmowy unieść palce wskazujące w powietrze i kręcić nimi obrazując spiralę? Dobrze, że się wyjaśniło z tymi schematami, bo już myśleliśmy, że któryś z nas jest niewidzialnym przyjacielem któregoś z nas.

[98]


Link 26.01.2011 :: 21:09 Komentuj (2)


Dowiedziałem się, że w 1999 roku, w Kiekrzu odbyła się IV Krajowa Konferencja Hodowców Karpia. Nasuwa mi się kilka pytań - czy to oznacza, że wszyscy hodują jednego karpia? Gdzie do cholery jest Kiekrz?

Zobrazowałem sobie uczestników konferencji, wąsatych jak sumy panów, w rybackich wdziankach pod kolor ublubionego przez karpie mułu.

Gdy potykam się o coś takiego, przypominam sobie, jaki bogaty wszechświat z tego świata.

[99]


Link 07.02.2011 :: 21:24 Komentuj (0)


Raczej nie choruję dłużej niż 4 dni, no może z wyjątkiem kataru, ale tym razem udało mi się mieć tydzień grypę. Gorączka, bolące stawy, pękająca głowa - full serwis. W środku sesji egzaminacyjnej oczywiście.

Dochodzę chyba powoli do siebie, ale wyczerpany jestem okropnie. Wszystko mi się wyczerpało - energia, cierpliwość, dobry humor, tolerancja na ludzi. Chodzę, rzucam kurwami i robię kąśliwe uwagi. Straszne, straszne.

Ale szczepić się nie będę i żadna nawiedzona kobieta z katedry mikrobiologii mnie nie namówi. Chyba, że kiedy już będę w grupie ryzyka, ale nie wiadomo czy dożyję.

[100]


Link 14.02.2011 :: 16:19 Komentuj (1)


Na nagrody Grammy mam wyrąbane kompletnie, ale dowiedzialem się dzisiaj, że w tym roku Grammy w kategorii "Album Roku" otrzymali Arcade Fire, za płytę "The Suburbs". I trochę się zdziwiłem, bo jest to pływa naprawdę świetna, nagrana z sercem, spójna i w ogóle. W dodatku Arcade Fire to rejony muzyczne raczej mało popowe, mimo wszystko. Także może nie umieram ze zdziwienia, ale trochę się zdziwiłem.

Słucham sobie teraz "Ready to Start" z owej płyty no i piękne to jest. Taka płyta co to przenosi w inne miejsce, jak jakiś film albo książka.

[101]


Link 15.02.2011 :: 17:48 Komentuj (1)


"Przebiłeś głową mur? brawo - jesteś w następnej celi" - musiało minąć parę lat zanim zrozumiałem głębię tego powiedzenia. To już któraś cela, każda następna coraz brzydsza, brudniejsza, mniejsza. Przysiegam, że kiedyś było lepiej a od jakiegoś czasu jest ciagle gorzej.

Mama usiłowała wkręcić mi kiedyś, że jest sprawiedliwość i że trudy zostają zawsze wynagrodzone. No ale nie zawsze zostają i już.

[102]


Link 18.02.2011 :: 23:50 Komentuj (2)


” Powiem ci coś , doktorze, boś młody i jeszcze nie zdążyłeś sobie życia zmarnować. Słuchaj i zapamiętaj: siedem jest grzechów głównych, a najcięższym z nich lenistwo. Pod wieloma imionami będzie się ono przed tobą maskować; jako posępnica albo melancholia będzie występować najłacniej. Nie poddawaj się gnuśności, jak raz cię dopadnie, nigdy nie odpuści. Noce prześpisz, dnie przeziewasz, trudnościom umykając, wysiłku unikając, oślepniesz i ogłuchniesz na żywioły wszelkie. Robak roztoczy nad tobą opiekę. Zamiast radości poczujesz zazdrość wobec wszystkich, którym życie smakuje. Nie będziesz żył, tylko pleśniał, z pleśnią na ustach dreptał w
miejscu, cudzym pieśniom wrogi. ”

— Wojciech Kuczok - Senność (2009)


Po przeczytaniu tego pomyślałem, że może warto byłoby kupić tą książkę, ale przeczytałem inny fragment i stwierdziłem, że nie. Poprzestanę na tym co już przeczytałem, bo dalsze rozczarowania mogą zabić me uznanie dla przytocoznego tu fragmentu.

[103] Oszukać przeznaczenie.


Link 25.02.2011 :: 23:01 Komentuj (1)


Studia na katowickim wydziale lekarskim dalekie są od ideału. Niewiele mają wspólnego też z przyjemnością, zwłaszcza przez pierwsze dwa lata. Mają natomiast jak każde studia medyczne kilka poważnych plusów. Pierwszym niewątpliwie jest wiedza, która pozwala lepiej dbać o zdrowie swoje i bliskich. Drugi plus to kontakt ze specjalistami z wielu dziedzin, często wybitnymi, który umożliwia de facto darmową konsultację.

Kilka lat temu w trakcie rutynowego EKG okazalo się, że zapis elektrokardiogramu u mnie w dość subtelny sposób odbiega od normy. Nie zalecono jednak żadnego postępowania. Pamiętając o tym, postanowiłem wykorzystać tegoroczne zajęcia na kardiologii i skonsultować się z kardiologami, którzy na zaburzeniach rytmu znają się lepiej niż przecietny kardiolog pracujacy "gdzieś w terenie". Konsultacja zaowocowała szybkim EKG, które miałem pokazać następnego dnia. Trzymajac świstek pokratkowanego papieru z liniami obrazujacymi czynność elektryczną mojego serca wiedziałem jednak co się święci (w końcu po coś się uczę?). Dodatkowa droga przewodzenia w sercu - zespół Wolffa-Parkinsona-White'a.

Pierwszym objawem zespołu WPW, bywa (chociaż bardzo, bardzo rzadko) nagły zgon sercowy. Inne objawy są mniej groźne, pod warunkiem że się akurat nie prowadzi samochodu, pływa w basenie, nie ma niestabilnych blaszek miażdżycowych lub coś w ten deseń. No i pod warunkiem że objawem nie jest migotanie przedsionków, które lubi powodować sianie skrzeplinami do mózgu i w konsekwencji udar. Ja póki co jestem bezobjaowy, ale wg lekarzy ten stan nie będzie najprawdopodobniej trwał wiecznie.

Parę ładnych lat temu zmarł mój dziadek. Ustalono że był to zawał - brzmiało to prawdopodobnie, ponieważ miał chorobę wieńcową (chociaż stabilną, a wyniki biochemii i UKG w normie). Tego czy to faktycznie był zawał jednak nigdy się już nie dowiem. Będąc dzisiaj u babci zapytałem jej, czy przypadkiem nie ma jakiejś dokumentacji medycznej dziadka. Miała. Pośród różnych wyników badań znalazłem EKG. W EKG znalazłem to co podejrzewałem, że znajdę - fala delta przed zespołem QRS w pierwszym odprowadzeniu dwubiegunowym. Subtelna, ale widoczna cecha zespołu WPW. Po wnikliwym wypytaniu babci okazało się, że dziadek zdradzał objawy zespołu, które zaczęły sie pojawiać już w jego dojrzałym życiu.

Za parę miesięcy do mojego serca wprowadzone zostaną elektrody, w tym jedna ablacyjna, która za pomocą mikrofal, "przetnie" dodatkową droge przewodzenia, uwalniając mnie od wizji nagłej śmierci z przyczyn sercowych.

Taką przynajmniej mam nadzieję.

[104] z wykładu z medycyny paliatywnej


Link 28.02.2011 :: 19:25 Komentuj (1)


Ktoś z NFZ'u kiedyś dzwonił do hospicjum skarżąc się, że hospicjum generuje za duże koszta i średnio ich obeszło, że wynika to z tego, że pacjenci w stadium terminalnym pod lepszą opieką żyją po prostu dłużej.

A z wesołych rzeczy (jak ktoś lubi czarny humor) - specjaliści opieki paliatywnej bywają nazywani 'terminatorami'.

[105]


Link 02.03.2011 :: 15:23 Komentuj (2)


Tymczasowa zamiana trasy autobusu, którym jeżdżę do domu, daje mi świetną okazję wycieczki po terenach Huty Katowice. Wieczorami ujmuje widok kilkumetrowych płomieni wydobyających sie z jednego z kominów. W skąpane w słońcu dni urzekają olbrzymie kominy z wydobywajacą się z nich parą wodną.

Zawsze wolałem naturę, ale jest coś w tych przemysłowych krajobrazach i rozumiem, jeśli to kogoś jara.

[106] Rozmowy z Ojcem: Frutarianie


Link 08.03.2011 :: 18:19 Komentuj (2)


Ja: Weganie to jeszcze nic! Tacy frutarianie jedzą tylko to co spadnie samo z drzewa.
Ojciec: To jak małpa spadnie to jest święto w wiosce?

Kurtyna.


[107]


Link 14.03.2011 :: 17:18 Komentuj (0)


Nowa płyta mogwai - "hardcore will never die, but you will" jest jedną z mocniejszych pozycji w dyskografii. Raz na jakiś czas zdarzają się kapele które nie wydają słabych płyt i mogwai do nich należy.

Co ciekawe mogwai polubiłem "na siłę". Nie mogłem się do nich przekonać, ale miałem poczucie, że chyba powinienem. No i w końcu zaskoczyło. Taka to historia.

Podczas badania neurologicznego, kiedy sprawdzałem odruch podeszwowy (energiczne przeciągnięcie ostrą krawędzią np. rękojeścią młotka neurologicznego od piętu do nasdy paluchów) pacjent podskoczył i uraczył mnie takim oto zwierzeniem "Panie! To mnie najbardziej wkurwia!"

No i rozumiem gościa, ale co zrobię :)

[108] wszystko po łebkach


Link 18.03.2011 :: 23:51 Komentuj (3)


Internet zmielił mi mózg, tak mi się wydaję. Rozumiem tylko krótkie komunikaty, przy czytaniu dłuższych tekstów myśli uciekają w niepożądane rejony, zajmując się pierdołami. Zastanawiam się, czy ogólne poczucie braku czasu na cokolwiek wynika z faktycznego braku czasu, czy wypełniania głowy pierdołami. Chociaż z drugiej strony przysiągłbym, że pierdoły to połowa mojej osoby, ktorą darzę pewną sympatią.

Tak sobie ostatnio myślę, że żyjemy w ostatnich takich czasach jak te. Rozum podpowiada mi, że to zdanie jest prawdziwe dla każdych czasów, ale serce mówi, że nie. Wszystko w koło staje się coraz płytsze, programy w telewizji są gorsze niż kiedykolwiek, a czytane od niechcenia w oczekiwaniu na autobus "Metro" razi takimi wręcz głupotami, że nie sposób opędzić sie od wrażenia, że koniec już bliski. Siedząc w paszczy tej bestii która nas zżera, głębin trzeba szukać między jej zębami. Dalsze zagłebianie wiąże się niestety z ryzykiem bycia połkniętym i trafienia do miejsca gdzie wizja światła staje się nazbyt odległą. No, chyba że się wyjdzie drugą stroną, ale czym człowiek będzie wtedy pokryty, to jego. Ja nie wiem, o co chodzi, ale kiedyś bestia albo miała lepsza dietę, albo w ogóle zdrowszą jamę ustną, bo to co popem było kiedyś, dziś byłoby alternatywą.

Odnotować jeszcze chciałem, że rozkoszowałem się dzisiaj wizją odrąbania komuś głowy uprzednio urwaną noga od stołu. Będę tą wizję powtarzał zdaje się, tak jak zagryza się czasem czipsy, chociaż są nieziemsko niezdrowe.

[109]


Link 05.04.2011 :: 17:45 Komentuj (1)


O zakończeniu długiego i dosć uroczego związku dwójki znajomych dowiedziałem się z fejsbuka... ale nie jest jeszcze tak źle - o niczyjej śmierci sie nie dowiedziałem z fejsbuka. Jest nadzieja. Przed majestatem śmierci miłość sie ugina.

Wyciagnąłem ukulele, bo długo nie grałem, i frajdę mam nieziemską!

[110]


Link 06.04.2011 :: 20:51 Komentuj (0)


Związek się jednak nie rozpadł, znajomi postanowili zrobić eksperyment i sprawdzić kto uwierzy. O ja naiwny uwierzyłem!

[111]


Link 07.04.2011 :: 19:30 Komentuj (2)


Nie znam bardziej rozmemłanego człowieka od siebie. Robię tylko to co muszę i jeśli mam nad sobą presję. Słomiany zapał do moje drugie imię i nazwisko.

Nic tylko bym leżał i gapił się w sufit, od czasu do czasu wstając tylko po to żeby zobaczyć się z kimś miłym.

[112] zanim użyźnisz glebę


Link 25.04.2011 :: 18:24 Komentuj (2)


Ałycza zakwitła mi za oknem. Chmura uroczych białych kwiatków wisi sobie nad ogródkiem. Niedługo kwiatki znikną, ich miejsce zajmą żółte owoce, które opadając uświnią sobą wszystko pod sobą.

Niedługo czeka mnie szczyt produkcji testosteronu, potem już tylko z górki. Rosnąć przestałem już dawno. Nie wiem jak będzie z owocami, ale prędzej czy później uświnię sobą wszystko pod sobą.

Ale na razie kwitnę, bynajmniej nie tak jak chleb pozostawiony na tydzień w wilgotnym miejscu. Popsute elementy żywota od lat już nienaprawione, ale to nic. Jutro kumpel i gitarowanie, pojutrze piękna dziewczyna i filmów oglądanie.

[113]


Link 02.05.2011 :: 00:15 Komentuj (1)


Pograliśmy z kumplem ostatnio i podczas jamowania ułożyliśmy coś na kształt rockowego kawałka. Całkiem znośnie wychodizło, ale wszystko co całkiem znośnie, brzmi jak kradzione. Chyba już nie sposób zrobic coś co brzmiałoby świeżo, więc skupię się chyba na przeżuwaniu starego.

[114]


Link 05.05.2011 :: 19:46 Komentuj (0)


Z okazji bioetyki znów potknąłem się o problem dotarcia do szczęścia. Zrozumiałem już dawno, że można być biednym, zapłakanym, ciężko chorym i co najgorsza ciężko smutnym aby być szczęśliwym (w takim sensie jak eudajmonia albo jakaś inna wyższa forma szczęścia której synonimem nie jest banan na ryju)

Teraz gnębi mnie tylko pytanie po co. Gdzieś za rogiem czai się kryzys egzystencjalny, który przysiągłbym, że pół roku temu rozwiązałem. Widać zapomniałem!


P.S. jakiś czas temu przeczytałem notkę: http://kiszczaksattack.blog.pl/gdy-nie-uywasz-danej-ci-mocy-twoja-wola-slabnie,15288945,n z blogu kiszczaksattack (co zapewne widać po adresie...). Podpisałbym się pod nią obiema parami rąk, chociaż mam tylko jedną. Notkę przeklejam poniżej:

" Gdy nie używasz danej ci mocy twoja wola słabnie


Nie ma nic, w was, w powietrzu. Zużyci do granic spływacie jak brudne szmaty po aluminiowych rurkach. Waszej zagłady nie odnotowałyby żadne gazety. A ja rzygam w ciemności żółcią, gdy uświadamiam sobie jak bardzo jestem do was podobny. Za dużo się ostatnio zgadzam, za mało niszczę. Katastrofy, które kiedyś niemal złamałyby mi kręgosłup, teraz spływają po mnie jak ciepły jedwab. Boże, jakże tęsknię za tym by kogoś nienawidzić. Nienawiść jest wszak formą zainteresowania. A tymczasem wszystko stało się nieważne.
Chciałbym się wyrwać stąd i odejść gdzieś, gdzie słychać ciszę. Gdzie można by cieszyć się pracą własnych rąk, zbudować dom, zasadzić drzewo. Gdzie nikt by potem nie spytał o zezwolenia czy podatek gruntowy. Chciałbym trafić tam, gdzie można swobodnie palić ogień i nie myśleć o innych. Zbudowaliśmy zajebiście bezpieczny świat. Świat, w którym nic nie wolno, bo zawsze znajdzie się ktoś kogo coś urazi, albo będzie mu przeszkadzać w interesie. Jesteśmy zbyt blisko siebie by naprawdę ucieszyć się na widok innego człowieka. Jesteśmy zbyt blisko by nie przeszkadzał nam czyiś dym z palonych zdjęć.
Za chwilę stąd wyjdę, ale nie ruszę do źródeł Nilu ani w do Meksyku w poszukiwaniu złotych miast. Nie wychodzę by polować na zmutowane bestie pośród potrzaskanych, na wpół zatopionych blokowisk Zaspy ani nawet kopnąć w jaja oberskurwiela Kurskiego. Wyjdę, będę grzeczny, będę się zachowywał, kawałek mnie umrze."


[115] książka kucharska i appendix do niej


Link 07.05.2011 :: 09:44 Komentuj (2)


Dzień Dobry TVN, w studiu Marcin Wyrostek z żoną. Podpis na ekranie: "rodzina Wyrostków gotuje"

W moim mocno medycznym już umyśle pojawił się całkiem zabawny obraz. Hehe.

[116]


Link 07.05.2011 :: 20:30 Komentuj (1)


Wykiełkował we mnie pomysł napisania książki. Dawno temu wykiełkował, a ja ten biedny blady, płożący jak pomrów po ziemi pomysł znalazłem dzisiaj rano. Troche się znam i w przytłaczającej jak miłość z zawodnikiem sumo większości postanowienia mógłbym sobie powiesić na wieszaczku od papieru toaletowego gdy tenże mi się skończy, bynajmniej nie dla ozdoby. Przynajmniej postanowienia spełniłyby jakąkolwiek funkcję, skoro swojej nie mogą. Nie będę więc deklarował, że cokolwiek napiszę.

Książka miałaby być o tym, jak się dojrzewa, o tym jak ludzkość dojrzewa, a potem by się okazało że to dojrzewanie to była zaplanowana ściema żeby biednych ludzi wykorzystać, ale potem już ludziom było obojętne bo stali sie tak dojrzali, że nic ich już nie było w stanie złamać. Gatunek: science-fiction. Chyba mało prestiżowy, ale w tym czułbym się najlepiej i możliwości conajmniej o połowę większe niż w bardziej osadzonych w rzeczywistości gatunkach (czyli pewnie nieskończone... tak, tak słyszałem ile to jest pół razy nieskończoność). Niestety nie mam rozeznania w literaturze i pewnie wyszedłby gniot, materiał na opał o niskiej kaloryczności. Chociaż może to dobrze? Nie, że gniot, tylko że nie mam rozeznania.

Mam też drugi pomysł na książkę, która czerpałaby dużo większymi garściami z mojego życia. Opowiadałaby o tym jak to pewien młodzieniec został zostawiony przez swoją dziewczynę dla innego młodzieńca, chociaż wsyzstko grało jak należy. Byłoby też o tym jak sobie świetnie wytłumaczył, że nie jest frajerem i wyszedł z całej sytuacji smutny, ale z twarzą, godnością i bogatszy wewnętrznie. Zostawiony i zostawiajaca ku zaskoczeniu czytelnika, nie mówią na siebie ani jednego złego słowa, wyrażając dla siebie nawzajem pełne zrozumienie i współczucie z powodu przeżywanego bólu. Gatunek: taki jak seria Harlequin Medical Romance (to sie chyba nazywa "pomyje"), chociaż może się jeszcze okazać, że zwykła rzeczywistość to wypluje (tak jak koneser wypluwa czasem dobre wino, albo tak jak starzy marynarze wypluwają gile zaciągnięte z nosa przez burtę*) i w innym gatunku niż science-ficiton/fantasy nie da rady stworzyć takiego świata.

Jak bym przypadkiem kiedyś spłodził książkę, to będe trąbił.




*tutaj powinienem ewidentnie zmienić szyk zdania, ale wizja zaciagania gili z nosa przez burtę jest zbyt fascynujaca, żebym nie chciał się nią podzielić.

[117] Wyjście z jednego miejsca, jest wejściem do innego miejsca.


Link 11.05.2011 :: 23:06 Komentuj (0)


Szukałem sobie tekstu do "Across the Rainbow Bridge" Amon Amarth, ale wpadłem na piosenkę o tym samym tytule, projektu Ayreon. I nadeszło to cudowne uczucie, kiedy coś słyszy się po raz pierwszy i to jest tak dobre, że wydaje sie, że już nigdy nie będzie tak dobre.

Cała płyta Ayreon "Into the Electric Castle" zapowiada się wyśmienicie. Nigdy nie byłem koneserem prog-metalowych oper, ani innych projektów w tym stylu... chociaż Coheed and Cambria wpada w te klimaty, a lubię trochę nawet.

Jest naprawdę dobrze.

"Beyond these Stygian skies
Our fortress lies!
Across the rainbow bridge!
We'll span the sea of tears
And conquer all our fears!
Forsake this mourning field
And drop your shield!
Across the rainbow bridge!
Run to the other side
Where all our dreams abide
"

[118] tyrania myśli


Link 16.05.2011 :: 19:28 Komentuj (2)


Myśli prześladują mnie. Analiza porażek i bolesnych momentów, nierealne wizje świetlanej przyszłości na kursie kolizyjnym z rzeczywistością. Jedno i drugie osadzone wszędzie w czasie tylko nie teraz. Tak łatwo przegapć teraz. A gdyby tak obalić tyranię myśli?

P.S. Na Off Festivalu w tym roku Meshuggah - czarna (jak samo zło) owca w line'upie. Kiedyś przeczytałem, że to bardzo ważny zespół na scenie progresywo-metalowej. Słucham sobie od jakiegoś czasu albumu "obZen" i boje się, bo mi się podoba. To jest tak złe, to jest tak okropnie złe, że chyba będę wymagał jakiejś terapii.

Archiwum

2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
2009

Kategorie

Deutschland(9)
Współlokatorzy(6)
Poligon(1)

Linki

lucciola
swojanka
donpepego
kiszczaksattack
Blog o zakręcie
Mloda lekarka
Kliniczny blog
Ostry Dyżur
Adept Sztuki
Szpitalne Życie
Abnegat
Dochtor Jot
pobaw sie w House'a
Gary Weber, Ph. D.
TED
prof. Pluskiewicz
monik!
W Madrycie
gwiazdowski
moja zupa



Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl