[257]

Nie wiem kiedy przyjdzie definitywny moment, kiedy poczuję się lekarzem. Nie ma jednego, jasno określonego punktu w którym czuć, że to właśnie teraz, a nie kiedy indziej. Ostatni egzamin - to tylko skończenie studiów. Dyplomatorium - będzie w momencie gdy już dobry miesiąc będę pracował w szpitalu. Uroczystość w Izbie Lekarskiej mogłaby być takim momentem, ale nie każdy na nią przyszedł, wielu było na wakacjach i zdecydowało się na wręczenie "Izbowych" papierów drogą pocztową. Poza tym jak poczuć się lekarzem, gdy wręczają "OGRANICZONE prawo do wykonywania zawodu"? Osobiste poczucie bycia kimś to jedno, ale tutaj nawet ciężko uzasadnić jakiś formalnie ustalony punkt.

Kiedy poczuję, to zrobię imprezkę. W Izbie Lekarskiej potraktowano nas patosem, był nawet przyzwoity poczęstunek po części oficjalnej. Chętnie bym się tym wszystkim napawał, gdybym wiedział, że za gestami idą czyny. A w opiece zdrowotnej, jest tak jak prawie wszędzie w Polsce. Dziko i nie wiadomo czego się spodziewać.

Rosną we mnie, i tak dotychczas niemałe, nastroje buntownicze. Chciałbym mieć w nosie politykę i nie musieć interesować się zawiłościami finansów publicznych, ale one już dawno nie pukają do mych drzwi, tylko rozwaliły się na kanapie i wrzuciły nogi na stół. Tu podatek, tam składeczka, tu zmiana przepisów, tam nowe obostrzenia. W stadzie owiec idących pod przymusem do strzyżenia, ja należę do tych czarnych. Ale wydaje mi się, że czuć klimat zmian. Oby takich na lepsze.

Kończę czytać "Atlas Zbuntowany" Ayn Rand. Niesamowite, że można książkę jednocześnie uwielbiać i uważać, że ma słabą fabułę. Idee zawarte w książce - ultraistotne. Niektóre monologi poruszają kwestie tak bardzo aktualne dzisiaj, jak nigdy. Fabuła natomiast... mydlana opera. Bohaterowie płascy jak kartka, ciężko się z nimi identyfikować. No ale to jest książka o ideałach, tym do czego trzeba dążyć nawet jeśli się tego nie osiągnie i o pięknie bycia wolnym człowiekiem. Nie o ułomności człowieka, tylko o jego ogromnej wartości. Taka bajka do zagrzewania do walki o lepsze jutro.

donpepego 18.09.2013, 11:48

hm ja mam tak, że w tych powiedzmy trzech zawodach, w których pracowałem (pseudoredaktor, marketingowiec, pseudonauczyciel), w każdym czuję się jak ktoś, kto dla psoty udaje że taki właśnie ma zawód i zna się na swojej profesji, a tak naprawdę jest młokosem którego interesują zupełnie inne rzeczy.
psocę, od iluś lat uchodzi mi to na sucho, ale lekarz to jednak lekarz, tu psota jest niedopuszczalna.

volver 16.09.2013, 21:41

hm ja nauczycielem czułam się już w trakcie studiów, jak pracowałam w szkole i teraz kiedy wykonuję zupełnie inny zawód, w sercu wciąż czuję się nauczycielką francuskiego. Ale rozumiem, że bycie lekarzem jest zdecydowanie bardziej skomplikowanym procesem ;) mam nadzieję, że poczujesz to już niebawem

swojanka 15.09.2013, 13:16

przed polityką uciekam w książki nieopolityce, chyba że o tej zamierzchłej :)

fleur 14.09.2013, 16:05

..czy wtedy będziesz z siebie dumny?