[259] w poszukiwaniu momentów, gdy czuję się lekarzem: odcinek 1

Wyrobiłem sobie pieczątkę. Napis "lekarz" widniejący nad numerem prawa wykonywania zawodu, a pod moim nazwiskiem, uświadomił mi, iż shit just got real. Pielęgniarki mówią mi "doktorze", w kadrach mówią mi "doktorze", nawet w domu mówią mi "doktorze". Gówno umiem, wiem niewiele więcej, ale muszę jakoś sobie zasłużyć na to niezasłużone tytułowanie, także po dzisiejszym dniu wprowadzającym, jutro rozpoczynam podbój Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Czas zahartować się w bojach i zapoznać z realiami, bo za trzy tygodnie interna, a tam ponoć już Szkoła Lekarskiego Życia.

jaskrawa 23.10.2013, 13:51

wierzymy w Ciebie :)

donpepego 23.10.2013, 13:15

... ale rób sobie czasem przerwy na gitarę, a dzieki temu sprawne palce niechaj służą pacjentom, publiczności oraz innym wdzięcznym jednostkom (nie-chorobowym)

agrest 22.10.2013, 18:25

spoko, uczę się cały czas.

jaskrawa 22.10.2013, 18:05

No to teraz trzeba zacząć się uczyć, by nie zostać zwykłym konowałem. Ja lekarzy dzielę na lekarzy i konowałów. Ten drugi typ najczęściej występuje w przychodniach i specjalizuje się w internie (choć oczywiście nie ma reguły). Na ból gardła przepisuje antybiotyk (a co mu tam!)/lek homeopatyczny (prawdopodobnie nie wiedząc, o co w tej całej homeopatii chodzi, gdyby wiedział, nie przepisałby przecież, lekarzem będąc)/kilka syropków, które mają w zasadzie to samo działanie. Do takich lekarzy chodzi się jedynie po to, by wypisali łaskawie zwolnienie, by się człowiek mógł trzy dni wyleżeć w domu, z gorącą herbatą, nie zarażając współpracowników, a receptę wywala się do kosza :D.
Są jeszcze na mojej liście konowałów endokrynolodzy, którzy NAJPIERW przepisują mi lek działający "przeciw" mojej tarczycy (przy nie dającej objawów lekkiej nadczynności), a potem w końcu łaskawie kierują mnie na badanie usg, które, powtarzane kilka razy, wykazuje, że miałam jakieś zapalenie, które doprowadziło do niedoczynności. Na szczęście lek, który tylko pomógłby mi szybciej wpaść w niedoczynność, przestałam brać na własną rękę :D
Eh, rozpisałam się :D wybacz.

Ucz się człowieku i bądź mądrym lekarzem, takim, jakich spotkałam niedawno w szpitalu pediatrycznym. To rozkaz w imieniu całego społeczeństwa!

agrest 02.10.2013, 19:57

kal-amburka -> mam znajomą lekarkę weterynarii i jej doświadczenia są dość podobne do moich ;)

swojanka -> jestem wdzięczny.

donpepego -> mnie paru niewyraźnych gości kiedyś "kierowniku"/"szefie" powiedziało! :D życzę pozytywnie niedługiego oglądania szpitala.

volver -> nooo superowo jest, krew się leje, ludzie stękają i krzyczą. DAWNO NIE BYŁO TAK DOBRZE ;)

volver 02.10.2013, 19:21

ale fajnie! na takim Oddziale Ratunkowym to się pewnie dzieeeejeeee

donpepego 02.10.2013, 11:58

mi czasem mówią "mistrzu", też waaaaay to go ;-)
szpital oglądam z innej perspektywy, mam nadzieję że pozytywnie niedługiej...

swojanka 02.10.2013, 09:24

trzymam kciuki :)

kal-amburka 01.10.2013, 21:01

Gratulacje! :)
Jeszcze dwa lata i o sobie może ze szczęściem to powiem, tyle że wet., tylko miałam cichą nadzieję, że to że się "gówno wie" moja wraz z wyrobieniem pieczątki :)